Czy istnieją notebooki dla graczy?

Bez kategorii

Wśród zapalonych amatorów gier od wielu lat pokutuje przekonanie, że idealne notebooki dla graczy nie istnieją. Mało czego – notebooki w ogóle nie nadają się do grania, a to przez wzgląd na ich niskie parametry i samą mobilność, która ma się nijak do stereotypu zamkniętego w ciemnym pokoju geeka. Geeka, który żywi się jedynie fabułą gier i najtańszą pizzą, a więc który nie ma finansowych możliwości na to, żeby sprawić sobie funkcjonalnego i odpowiedniego do grania laptopa. I mimo, że te ostatnie stają się coraz szybsze i coraz tańsze – geekowie nadal unikają ich jak ognia. A raczej, jak światła słonecznego…

Notebooki dla graczy to oddzielna kategoria przenośnych komputerów, które z jednej strony cieszą się rosnącym poparciem początkujących amatorów gier, a z drugiej – spotykają z miażdżącą krytyką zatwardziałych fanów wirtualnej rozrywki. Radykalni gracze podkreślają, że za pieniądze, które na funkcjonalny notebook należy wydać – można złożyć o wiele mocniejszy komputer stacjonarny. Dysproporcja cenowa to nie jedyny argument przeciwników, którzy negują całkowicie notebooki dla graczy. Kolejną kwestią sporną jest poręczność takiego sprzętu – jeśli komputer ma służyć przede wszystkim do grania, musi mieć bardzo wydajną kartę graficzną, a duża karta graficzna zużywa bardzo dużo energii – przez co generuje ogromną ilość ciepła. Poza tym, notebooki (nawet dedykowane notebooki dla graczy) nigdy nie osiągną pod kątem wydajności grafiki takich parametrów, jak ich stacjonarne odpowiedniki. Tak samo jak laptopy, przeznaczone z założenia do obsługi gier, nigdy nie będą miały tak samo dużych, jak stacjonarne kombajny, monitorów.

Wychodzi więc na to, że notebooki dla graczy to tylko chwyt marketingowy, któremu ulegają początkujący amatorzy gier. Albo… geekowie, którzy od czasu do czasu muszą wyjść ze swoich kryjówek i przy pomocy przenośnego komputera sprawdzić save’y czy poziomy doświadczenia swoich postaci ze świata RPG.